- Jak najszybciej załatwię potrzebne papiery i zanim sie obejrzysz już będziesz w domu. - Powiedziała ucałowała mnie w polik i poszła. Opiekunka zaprowadziła mnie do pokoju, że wszystkie były pozajmowane ja zajęłam jedno- osobowy niestety. Rozpakowałam rzeczy i poszłam do świetlicy. Przywitałam sie z koleżankami które tutaj miałam. Po czym była kolacja i każdy poszedł do swojego pokoju przebrałam się i położyłam bałam się, że przyjdzie. Nie mogłam zasnąć. Nagle drzwi się otworzyły.
- Wróciłaś do mnie - Powiedział.
- Wiedziałem, że będzie ci mnie brak. - Dodał.
- Proszę niic mi nie rób. - Powiedziałam z litością. On wtedy zbliżył się do mnie. Dotknął mojej twarzy.
- Zmieniłaś się - Powiedział.
- Nie dotykaj mnie - Krzyknęłam.
On wtedy sie na mnie rzucił zakrywając ręką moje usta aby nie było słyszeć jak krzyczę. Ugryzłam go i wyrwałam z jego ramion rzuciłam się do drzwi. On wtedy złapał mnie za włosy i uderzył w twarz. Wtedy upadłam na podłogę i zaczął mnie kopać po żebrach.
- Teraz już mi nie uciekniesz - Powiedział
A ja straciłam przytomność. Obudziłam sie rano na łóżku naga przykryta kołdrą. Wstałam i spojrzałam w lustro miałam posiniaczoną twarz nie mówiąc o brzuchu było delikatnie. Dotknęłam szyi i zobaczyłam, że nie mam naszyjnika. Poszłam pod prysznic oczyścić się ubrałam się w dres i przykryłam siniaki na twarzy. Wybiegłam z pokoju. Gdy go zobaczyłam bałam się ale z drugiej strony byłam zła przeszłam obok niego wpychając go do pokoju i wbiegłam za nim.
- Oddawaj mi naszyjnik - Krzyknęłam i rzuciłam nim o ścianę.
- Oddam gdy będzie mi sie to podobać. - Odpowiedział.
- Chcę swój naszyjnik - Krzyknęłam jeszcze raz.
- Ale nie drzyj mordy oddam ci po obiedzie. - Powiedział i wyszedł. A ja za nim i wpadłam na opiekunkę.
- Dzień dobry. Casandra później przywiezie załatwione papiery bardzo szybko to załatwiła, jeżeli wszystko będzie z nimi dobrze puścimy cię do domu. Byłam bardzo szczęśliwa poszłam na śniadanie a potem do świetlicy oglądać telewizję. Bardzo tęskniłam za Justinem.
sobota, 14 września 2013
Rozdział Dwunasty.
- Bardzo cię przepraszam. Wiesz, że cię Kocham i nie pozwolę aby coś ci się stało. Jak się dowiem, że ten drań znowu ci coś zrobił to przysięgam zabiję go. - Powiedział poważnie i usiadł obok mnie.
Ja nie wiedziałam konkretnie co do niego czuję, ale coś na pewno to było i było bardzo silne.
- Dobrze pojadę tam i przyjadę. Nic się nie stanie. A przynajmniej taka mam nadzieję. - Powiedziałam
- Ne mów tak. - Powiedział Justin i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po czym wyszedł.
Ja wyciągnęłam z szafy walizkę i zabrałam tylko potrzebne rzeczy na ten tydzień. Po czym poszłam spać. Obudziłam się rano ubrałam, uczesałam i poszłam na dół. Każdy patrzył sie na mnie z żalem, że tam muszę wracać wiedzieli, że tu mi jest bardzo dobrze. Spojrzała na mnie Casandra.
- No więc chyba czas jechać. - Powiedziała.
- Chyba tak - odpowiedziałam.
Miałam łzy w oczach Dominic wiedział już co sie dzieje i mi bardzo współczuł. Podszedł i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze.- Szepnął mi do ucha.
Ja go po tym delikatnie puściłam. I wyszłam na zewnątrz ciągnąc za sobą moją małą walizkę. Zobaczyłam Justina jak siedzi na krawężniku. Gdy mnie zobaczył to wstał.
- Hej - Powiedział
- Cześć - Odpowiedziałam
- Mam coś dla ciebie. - Powiedział i z kieszeni wyciągnął śliczny srebrny naszyjnik z przywieszką w kształcie serca.
- Dziękuję Bardzo - Odpowiedziałam i złożyłam delikatny całus na jego poliku.
Po czym wsiadłam do auta ze łzami w oczach a on przyłożył rękę do szyby a ja z drugiej strony to wyglądało jak romantycznie. Po czym Casandra odjechała a ja patrzyłam na Justina do puki nie zniknął z horyzontu. Było mi bardzo smutno i Casandra to widziała nie chciałam z nią rozmawiać nie obwiniam jej za to. Gdy dojechaliśmy chciało mi sie wymiotować na widok sierocińca. Weszłam do środka i zobaczyłam jego patrzył na mnie jakby wiedział, że wrócę.
***
Carola nie mam weny przepraszam, że tak długo nic nie pisałam ale szkoła nauka wiecie sami :**
Ja nie wiedziałam konkretnie co do niego czuję, ale coś na pewno to było i było bardzo silne.
- Dobrze pojadę tam i przyjadę. Nic się nie stanie. A przynajmniej taka mam nadzieję. - Powiedziałam
- Ne mów tak. - Powiedział Justin i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po czym wyszedł.
Ja wyciągnęłam z szafy walizkę i zabrałam tylko potrzebne rzeczy na ten tydzień. Po czym poszłam spać. Obudziłam się rano ubrałam, uczesałam i poszłam na dół. Każdy patrzył sie na mnie z żalem, że tam muszę wracać wiedzieli, że tu mi jest bardzo dobrze. Spojrzała na mnie Casandra.
- No więc chyba czas jechać. - Powiedziała.
- Chyba tak - odpowiedziałam.
Miałam łzy w oczach Dominic wiedział już co sie dzieje i mi bardzo współczuł. Podszedł i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze.- Szepnął mi do ucha.
Ja go po tym delikatnie puściłam. I wyszłam na zewnątrz ciągnąc za sobą moją małą walizkę. Zobaczyłam Justina jak siedzi na krawężniku. Gdy mnie zobaczył to wstał.
- Hej - Powiedział
- Cześć - Odpowiedziałam
- Mam coś dla ciebie. - Powiedział i z kieszeni wyciągnął śliczny srebrny naszyjnik z przywieszką w kształcie serca.
- Dziękuję Bardzo - Odpowiedziałam i złożyłam delikatny całus na jego poliku.
Po czym wsiadłam do auta ze łzami w oczach a on przyłożył rękę do szyby a ja z drugiej strony to wyglądało jak romantycznie. Po czym Casandra odjechała a ja patrzyłam na Justina do puki nie zniknął z horyzontu. Było mi bardzo smutno i Casandra to widziała nie chciałam z nią rozmawiać nie obwiniam jej za to. Gdy dojechaliśmy chciało mi sie wymiotować na widok sierocińca. Weszłam do środka i zobaczyłam jego patrzył na mnie jakby wiedział, że wrócę.
***
Carola nie mam weny przepraszam, że tak długo nic nie pisałam ale szkoła nauka wiecie sami :**
wtorek, 3 września 2013
Rozdział Jedenasty
Światło słoneczne wpadające przez żaluzje raziło mnie w oczy. Wstałam i ubrałam krótkie spodenki oraz zwykły podkoszulek. Zeszłam na dół na śniadanie, wszyscy byli już przy stole.
- Dzień dobry. - Powiedziałam siadając do stołu. Casandra i Jake się uśmiechnęli, Dominic pokiwał głową.
Zjadłam śniadanie i pomogłam posprzątać po posiłku, poszłam do siebie na górę i włączyłam telewizor siedziałam tam chyba z godzinę, kiedy usłyszałam dźwięki z podwórka. Otworzyłam okno i zobaczyłam Justina z Dominiciem. Związałam włosy i zeszłam do nich.
Podeszłam do nich i się uśmiechnęłam. Justin wyszedł z wody i chciał się przytulić.
- Nie jesteś mokry.- Zaśmiałam się, ale i tak podszedł i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Nigdy nikt nie był wobec mnie tak delikatny jak on, przynajmniej nie przypominam sobie. Było to wwspaniałe uczucie pierwszy raz ktoś się mną zainteresował, zwrócił na mnie uwagę. Poczułam jak mnie bierze na ręce. Odwróciłam głowę i zobaczyłam że niesie mnie w stronę basenu.
- Nie proszę, jestem w ciuchach, daj mi je chociaż zdjąć. - Posłałam mu całusa.
Puścił mnie, w prawdzie nie miałam na sobie kostiumu ale miałam skompletowaną bieliznę w kolorze limonki. Zaczęłam się rozbierać, Justin na mnie spojrzał i zbliżał wargi. Podszedł i wypił mi się w szyję zapominając i tym że Dominic wszystko widzi. Wziął mnie na ręce i wskoczył ze mną do wody.
- Głupek - Powiedziałam.
- Tak wiem ja ciebie tez. - Odpowiedział.
Po czym wyniósł mnie z wody a ja poszłam sie opalać na leżak a on gadał z Dominicem. Podeszła do mnie Casandra.
- Słonko mam dla ciebie złą wiadomość- Powiedziała. Przyszła mi myśl o sierocińcu i miałam od razu łzy w oczach. Z bólem z gardle przełknęłam ślinę
- Tak Słucham - Odpowiedziałam.
- No więc... Jakieś papiery nie są załatwione w sierocińcu i musisz do niego na tydzień wrócić - Powiedziała.
- Dobrze - Odpowiedziałam ze spokojem nie chciałam aby coś podejrzewała, że nie chce tam wracać bo mam jakiś problem. Po czym ona poszła. Do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam płakać. Skuliłam się przyciągnęłam do siebie kolana i płakałam nie wiedziałam co zrobić. Podszedł do mnie Justin z Dominicem.
- Słonko co sie stało - Powiedział a Dominic się przyglądał.
- Muszę wracać do sierocińca na tydzień jakieś papiery nie są załatwione - Odpowiedziałam z płaczem.
- No to porwę cię do siebie - Powiedział Justin ja gwałtownie wstałam.
- Posrało Cię !! Jak sie dowiedzą już nigdy tu nie wrócę. - Krzyknęłam i pobiegłam do domu. Weszłam od razu pod prysznic cały czas z płaczem przebrałam sie i rzuciłam na łóżko już nie miałam czym płakać.Miałam podkrążone oczy. Miałam ochotę po prostu sie zabić ale musiałam to jakoś wytrwać. Wtedy do pokoju wszedł Justin.
***
Claire & Carola :*** Kochamy Wass
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział Dziesiąty.
Ne wiem ile leżałam, straciłam poczucie czasu. Teraz leżałam tyłem do drzwi, i poczułam rękę na moich plecach gwałtownie zaskoczona się odwróciłam.
- Justin, kiedyś zejdę na zawał przez ciebie. - Powiedziałam i sie uśmiechnęłam.
- Nie panikuj. - Powiedział i Przejechał opuszkiem palca po mojej twarzy.
- Hmm.. Jest taka dziewczyna zauroczyłem się w niej. - Powiedział moja mina opadła myślałam, że to ja mu się podobam już chciałam mu zrobić awanturę gdy otworzyłam usta on mi je zakrył.
- Nie denerwuj się. To ty mi się podobasz i to w tobie się zauroczyłem. - Powiedział głęboko odetchnęłam z ulgą.
- No to fajnie, ty mnie też sie podobasz. - Powiedziałam
- Będziesz moją dziewczyną ? - Spytał.
- Nie stać cię na nic więcej. - Odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Wtedy on wstał złapał mnie za rękę.
- No więc.. Julie czy uczyniła byś mi ten zaszczyt i została byś moją dziewczyną - Powiedział wtedy ja wstałam rzuciłam mu się na szyję.
- Tak - Odpowiedziałam.
- Wiesz moglibyśmy spróbować jeszcze raz- Powiedziałam a on sie popatrzył na mnie zdziwiony.
- O czym mówisz. ? - Odpowiedział.
I wtedy ja go pocałowałam.. Nie czułam nigdy czegoś takiego. On odwzajemnił ten pocałunek byliśmy oficjalnie parą. Wtedy do pokoju wszedł Dominic gwałtownie się od siebie odsunęliśmy, znaczy ja go odepchnęłam. Dominic odchrząknął i zarumienił.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam. - Powiedział.
- Nie no tylko gadaliśmy. - Odpowiedziałam.
- Zaraz kolacja - Powiedział.
- Dobrze zaraz zejdę. - Odpowiedziałam.
Wtedy on wyszedł. Justin szybko wstał i złożył bardzo delikatny pocałunek na moim poliku potem obok ust i w końcu na ustach, a ja go odwzajemniłam.
- Muszę iść - Powiedział.
- Zobaczymy się Jutro - Dodał i wyszedł.
Ja coś do niego czułam. Zapominałam o sierocińcu.
Zeszłam szczęśliwa na dół. I wpadłam na Dominica.
- Sorry - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy- Odpowiedział i złapał mnie za biodro a ja jego za ramię, i obok niego przeszłam. Usiadłam do stołu i zjadłam kolację po czym pobiegłam szybko do siebie i poszłam spać.
***
Carola Haha trochę dłuższe, bo Natalia mi kazała czyli Claire :*** Odegram jej się za to :p Haha
- Justin, kiedyś zejdę na zawał przez ciebie. - Powiedziałam i sie uśmiechnęłam.
- Nie panikuj. - Powiedział i Przejechał opuszkiem palca po mojej twarzy.
- Hmm.. Jest taka dziewczyna zauroczyłem się w niej. - Powiedział moja mina opadła myślałam, że to ja mu się podobam już chciałam mu zrobić awanturę gdy otworzyłam usta on mi je zakrył.
- Nie denerwuj się. To ty mi się podobasz i to w tobie się zauroczyłem. - Powiedział głęboko odetchnęłam z ulgą.
- No to fajnie, ty mnie też sie podobasz. - Powiedziałam
- Będziesz moją dziewczyną ? - Spytał.
- Nie stać cię na nic więcej. - Odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Wtedy on wstał złapał mnie za rękę.
- No więc.. Julie czy uczyniła byś mi ten zaszczyt i została byś moją dziewczyną - Powiedział wtedy ja wstałam rzuciłam mu się na szyję.
- Tak - Odpowiedziałam.
- Wiesz moglibyśmy spróbować jeszcze raz- Powiedziałam a on sie popatrzył na mnie zdziwiony.
- O czym mówisz. ? - Odpowiedział.
I wtedy ja go pocałowałam.. Nie czułam nigdy czegoś takiego. On odwzajemnił ten pocałunek byliśmy oficjalnie parą. Wtedy do pokoju wszedł Dominic gwałtownie się od siebie odsunęliśmy, znaczy ja go odepchnęłam. Dominic odchrząknął i zarumienił.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam. - Powiedział.
- Nie no tylko gadaliśmy. - Odpowiedziałam.
- Zaraz kolacja - Powiedział.
- Dobrze zaraz zejdę. - Odpowiedziałam.
Wtedy on wyszedł. Justin szybko wstał i złożył bardzo delikatny pocałunek na moim poliku potem obok ust i w końcu na ustach, a ja go odwzajemniłam.
- Muszę iść - Powiedział.
- Zobaczymy się Jutro - Dodał i wyszedł.
Ja coś do niego czułam. Zapominałam o sierocińcu.
Zeszłam szczęśliwa na dół. I wpadłam na Dominica.
- Sorry - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy- Odpowiedział i złapał mnie za biodro a ja jego za ramię, i obok niego przeszłam. Usiadłam do stołu i zjadłam kolację po czym pobiegłam szybko do siebie i poszłam spać.
***
Carola Haha trochę dłuższe, bo Natalia mi kazała czyli Claire :*** Odegram jej się za to :p Haha
Rozdział Dziewiąty
Weszłam pod prysznic, czułam jak po moim karku spływa zimna ochładzająca woda. Umyłam włosy i spłukałam truskawkowy szampon. Owinęłam się puszystym ręcznikiem, podeszłam do okna chłopaków już nie było na dworze. Założyłam spodnie od dresu i luźną bluzkę. Nie suszyłam włosów, pozwoliłam im zostać mokre. Była dopiero siedemnasta, więc Casandry jeszcze nie było. Usłyszałam oburzenie w brzuchu, to chyba mój żołądek domagał się jedzenia. Zeszłam ba dół, Justin z Dominic' iem oglądali jakiś film. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam mleko, nalałam do miski i wstawiłam do mikrofalówki. Oparłam się o blat i czekałam aż się zagrzeje, w tym samym momencie do kuchni wszedł Justin, po patrzył na mnie i zagwizdał.
- Ładnie ci w dresie. - Uśmiechnął się, odwzajemniłam jego uśmiech.
- Jak się czujesz? - Zapytał podchodząc tak blisko, że czułam jego oddech na swoich ustach.
Dopiero teraz zauważyłam jak piękne ma oczy, wystające kości policzkowe i pełne usta. Mimo to wciąż wzrokiem wracałam do jego oczu, były takie hipnotyzujące. Po prostu mowę odbierało a serce zaczynało walić jak szalone. Przełknęłam głośno ślinę.
- Dobrze, a dlaczego pytasz? - Odpowiedziałam starając się nie patrzeć w jego oczy, mimo to i tak spojrzałam i zaczęłam się roztapiać.
- Tak po prostu. - Odpowiedział.
Przybliżył się jeszcze bliżej patrząc mi w oczy, wstrzymałam oddech. Złapał mnie za tył głowy i dotknął swoimi ustami mój polik, całując go doszedł do ust. Kiedy chciał mnie pocałować zabrzmiał dzwonek mikrofali. Odsunęłam się od chłopaka spuszczając wzrok. Ominęłam go i szybkim krokiem poszłam do siebie.
Usiadłam na łóżku, wciąż nie dowierzając co się przed chwilą zdążyło i mogło się zdarzyć, ciężko było poprzez chwilę oddychać. Gdy już oddychałam równomiernie przypomniałam sobie że nie wzięłam miski z mlekiem. Podeszłam do drzwi, ale się cofnęłam... Co jeśli on tam nadal jest, nie mogę tam zejść jak nigdy nic. Nie potrafię tak, przynajmniej nie dziś. Z powrotem usiadłam na łóżku, nie za bardzo wiedziałam co teraz mam zrobić. Sięgnęłam pilota i włączyłam telewizję, leciała jakaś telenowela, skrzywiłam się tylko i przełączyłam na kanał muzyczny. Położyłam się na plecach i patrzyłam na sufit.
*****
Claire
To tylko przedsmak, moja przyjaciółka
na pewno za chwilę coś doda.
Proszę o komy. Obiecuję że Carola doda dłuższy hahaha.
Rozdział Ósmy.
Justin szybko wyszedł z wody, zostawiając mnie sam, stanął obok Dominica, tak żebym nie mogła wyjść.
- Nie umiem pływać!- Wykrzyknęłam, idąc pod wodę.
Obydwoje spojrzeli na siebie i wskoczyli do wody. Ja w tym czasie z niej wyszłam stanęłam przy krawędzi śmiejąc się. Wynurzyli się z wody szukając mnie wzrokiem.
- I jak woda- Nadal się śmiałam.
- Wspaniała. Pożałujesz wiesz o tym - Powiedział Dominic.
- Nie sądzę, pójdę się poopalać.- Odwróciłam się i podeszłam do leżaka.
Posmarowałam się olejkiem i położyłam. Przez chwilę patrzyłam jak się wygłupiają w wodzie. Odwróciłam głowę i zamknęłam oczy.
Słońce delikatnie otulało moje ciało grzejąc je. Czułam jak zaczyna mnie brać byłam cała gorąca. Poczułam mokre łapy na swoich nadgarstka i stopach, przeszedł mnie dreszcz,o otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaków niosących mnie w stronę basenu.
- Nie, proszę jestem nagrzana. - Zaczęłam się wyrywać.
- Jak nam przykro naprawdę. - Zaczęli się śmiać.
Zaczęli mną bujać i odliczać. Na trzy wrzucili mnie do wody. Była taka zimna, a jednocześnie doskonale ochładzała. ! Dostałam skurczu.
- Ej chłopaki - Krzyknęłam.
- Skurcz mnie złapał - Dodałam.
- Ta jasne.. - Odpowiedzieli.
- No na prawdę - Powiedziałam przejęta, a oni sie odwrócili śmiejąc się.
A ja ze zmęczenia opadłam na dno a tam po paru sekundach zabrakło mi powietrza i zaczekam odpływać. Poczułam, że ktoś mnie unosi chodź nadal byłam nie przytomna. Poczułam pod sobą zimne kamienie. I gwałtownie wyplułam wodę z ust.. Zobaczyłam nas sobą Dominica i Justina.
- Dzięki, że mi uwierzyliście - Odpowiedziałam.
- Tak jakoś wyszło. - Odpowiedzieli.
Ja wstałam.
- Gdzie idziesz- Powiedział Justin.
- Położyć się, kręci mi się w głowie - Odpowiedziałam.
- Może cię zanieść - powiedział uwodzicielskim głosem.
- Haha nie dzięki, dam rade jakby co to zawołam. - Odpowiedziałam śmiejąc sie i poszłam.
***
Claire & Carola - sory, że tak krótko nie mamy jakoś weny. Wiecie szkoła, odechciewa nam się, żyć !! Haha
niedziela, 1 września 2013
Rozdział Siódmy
Obudziłam się w nocy strasznie wystraszona myślałam, że jestem w sierocińcu usłyszałam kroki w moim pokoju szybko wyciągnęłam rękę w stronę lampki i ją zapaliłam obróciłam się i zobaczyłam Justina. Byłam na niego zła ja tu koszmar przeżywam a on chodzi sobie po moim pokoju w nocy jak nigdy nic.
- Powaliło Cię, Strasznie mnie wystraszyłeś.- Powiedziałam a on zauważył to, że jestem wystraszona.
- Przepraszam, śpię u Dominica i pomyślałem, że możemy pogadać - Powiedział i usiadł obok mnie.
- W nocy?!. - Spytałam.
- Nie mogłem spać - Odpowiedział.
- Ja teraz też nie będę mogła - Dodałam.
- Tylko wszedłem do twojego pokoju. - Odpowiedział.
- Tak wiem male niemiłe wspomnienia z sierocińca. - Powiedziałam i odwróciłam gwałtownie od niego wzrok.
- Wyżal się komuś w końcu ulży ci. - Powiedział.
- Nie mam komu. - Odpowiedziałam.
- Wiem, że sie prawie nie znamy ale uwierz mi możesz mi ufać. - Powiedział.
- Więc... Nie jestem dziewicą - Powiedziałam..
- No to da sie zrozumieć jak każda dziewczyna w tym wieku i dla tego się boisz ? - Odpowiedział.
- Nie o to chodzi straciłam dziewictwo gdy miałam 9 lat od tego dnia byłam co wieczór gwałcona dla tego chciałam jak najszybciej aby ktoś mnie adoptował wtedy to wszystko mijało, ale często wracałam do sierocińca. - Powiedziałam, ze złami w oczach.
Wtedy się do mnie przytulił a ja wtuliłam w jego tors.
- O boże.. trzeba komuś o tym powiedzieć.. - Powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Obiecałeś mi coś.. - odpowiedziałam.
- No to już się zamykam -Powiedział.
- Dobra puść mnie już. -Po moich policzkach cały czas spływały łzy. W ogóle nie wiem dlaczego akurat jemu zaufałam, myślałam że to Casandrze powiem jako pierwszej Ale nie jemu.
- Poczekaj nadal nie rozumiem skąd są te siniaki. - Nadal trzymał mnie w swoich umięśnionych ramionach.
- Bił mnie podczas tego wszystkiego. - Był taki silny ze nie mogłam się id niego oderwać.
- Puścisz mnie czy nie? - Zapytałam.
- Jesteś pewna ze nie chcesz nikomu tego powiedzieć? - Puścił mnie.
- Tak jestem pewna. - Wytarłam łzy z polików.
Nic nie odpowiedział, przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Światło z lampki mali dawało, oświetlało tylko łóżko więc, jego było słabo widać gdyż stał obok.
- Chciałabym iść spać, mogę? - Ziewnęłam.
Pokiwał tylko głową i wyszedł, zgubiłam światło i poszłam dalej spać.
Obudziło mnie światło wpadające do pokoju przez rolety. Nie wiem dlaczego, ale strasznie bolała mnie głowa. Ściągnęłam z siebie piżamę i stanęłam przed lustrem w łazience. Moje ciało już wyglądało lepiej, siniaki nadal na nim były, ale już nie tak widoczne. Założyłam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka, pod to oczywiście kostium Tym razem kolorowy. Związałam włosy i zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
- Dzień dobry. - Usiadłam przy stole i zaczęłam grzebać w swoim talerzu.
- Muszę wyjść, mama wróci ode mnie wcześniej więc przekażcie jej żeby nie czekała z kolacją.- Wstał uśmiechnął się i wyszedł.
Po zjedzeniu pomogli mi posprzątać i poszli, w sumie to Dominic szarpał się z Justinem,aby go wrzucić do wody, co mu się udało. Wróciłam na chwilę do pokoju umyć zęby i też wyszłam na dwór usiadłam na leżaku i zamknęłam oczy.
Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. Wystraszyłam się, od razu otworzyłam oczy i odwróciłam głowę. To był Dominic.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj zza skoczenia. - Powiedziałam wystając.
- Nie przesadzaj przecież tylko cię dotknąłem. - Powiedział podnosząc ręce do góry.
Spojrzałam na Justina, zrozumiał mnie i nic się nie odzywał. Nie byłam zła na Dominic nic nie wiedział.
- Dołączysz? - zapytał po chwil. Pokiwałam głową i zaczęłam zdejmować ciuchy. Miałam nieźle ciało, nie licząc tych siniaków, ale bbyły już prawie nie wwidoczne więc nie wstydziłam się pokazać ciała.
Czułam ba sobie ich wzroku. Zamoczyłam nogę, wód była strasznie zimna. Widziałam jak Justin wychodzi z niej i podchodzi do mnie.
- Nawet się nie waż. - Cofnęłam się.
Szybko do mnie podbiegł i złapał w talii. Najpierw starałam się wyrwać to nic nie dało. Nasze.spojrzenia się spotkały. Odwróciłam szybko wzrok i podjęłam kolejną próbę uwolnienia się. Znowu nie wyszło kiedy chciał mnie wrzucić złapał się za jego szyję i wpadliśmy do wody razem. .
*****
Claire & Carola.
Trochę ona.i trochę ją. Proszę dawajcie.komentarze jak czytacie.
- Powaliło Cię, Strasznie mnie wystraszyłeś.- Powiedziałam a on zauważył to, że jestem wystraszona.
- Przepraszam, śpię u Dominica i pomyślałem, że możemy pogadać - Powiedział i usiadł obok mnie.
- W nocy?!. - Spytałam.
- Nie mogłem spać - Odpowiedział.
- Ja teraz też nie będę mogła - Dodałam.
- Tylko wszedłem do twojego pokoju. - Odpowiedział.
- Tak wiem male niemiłe wspomnienia z sierocińca. - Powiedziałam i odwróciłam gwałtownie od niego wzrok.
- Wyżal się komuś w końcu ulży ci. - Powiedział.
- Nie mam komu. - Odpowiedziałam.
- Wiem, że sie prawie nie znamy ale uwierz mi możesz mi ufać. - Powiedział.
- Więc... Nie jestem dziewicą - Powiedziałam..
- No to da sie zrozumieć jak każda dziewczyna w tym wieku i dla tego się boisz ? - Odpowiedział.
- Nie o to chodzi straciłam dziewictwo gdy miałam 9 lat od tego dnia byłam co wieczór gwałcona dla tego chciałam jak najszybciej aby ktoś mnie adoptował wtedy to wszystko mijało, ale często wracałam do sierocińca. - Powiedziałam, ze złami w oczach.
Wtedy się do mnie przytulił a ja wtuliłam w jego tors.
- O boże.. trzeba komuś o tym powiedzieć.. - Powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Obiecałeś mi coś.. - odpowiedziałam.
- No to już się zamykam -Powiedział.
- Dobra puść mnie już. -Po moich policzkach cały czas spływały łzy. W ogóle nie wiem dlaczego akurat jemu zaufałam, myślałam że to Casandrze powiem jako pierwszej Ale nie jemu.
- Poczekaj nadal nie rozumiem skąd są te siniaki. - Nadal trzymał mnie w swoich umięśnionych ramionach.
- Bił mnie podczas tego wszystkiego. - Był taki silny ze nie mogłam się id niego oderwać.
- Puścisz mnie czy nie? - Zapytałam.
- Jesteś pewna ze nie chcesz nikomu tego powiedzieć? - Puścił mnie.
- Tak jestem pewna. - Wytarłam łzy z polików.
Nic nie odpowiedział, przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Światło z lampki mali dawało, oświetlało tylko łóżko więc, jego było słabo widać gdyż stał obok.
- Chciałabym iść spać, mogę? - Ziewnęłam.
Pokiwał tylko głową i wyszedł, zgubiłam światło i poszłam dalej spać.
Obudziło mnie światło wpadające do pokoju przez rolety. Nie wiem dlaczego, ale strasznie bolała mnie głowa. Ściągnęłam z siebie piżamę i stanęłam przed lustrem w łazience. Moje ciało już wyglądało lepiej, siniaki nadal na nim były, ale już nie tak widoczne. Założyłam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka, pod to oczywiście kostium Tym razem kolorowy. Związałam włosy i zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
- Dzień dobry. - Usiadłam przy stole i zaczęłam grzebać w swoim talerzu.
- Muszę wyjść, mama wróci ode mnie wcześniej więc przekażcie jej żeby nie czekała z kolacją.- Wstał uśmiechnął się i wyszedł.
Po zjedzeniu pomogli mi posprzątać i poszli, w sumie to Dominic szarpał się z Justinem,aby go wrzucić do wody, co mu się udało. Wróciłam na chwilę do pokoju umyć zęby i też wyszłam na dwór usiadłam na leżaku i zamknęłam oczy.
Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. Wystraszyłam się, od razu otworzyłam oczy i odwróciłam głowę. To był Dominic.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj zza skoczenia. - Powiedziałam wystając.
- Nie przesadzaj przecież tylko cię dotknąłem. - Powiedział podnosząc ręce do góry.
Spojrzałam na Justina, zrozumiał mnie i nic się nie odzywał. Nie byłam zła na Dominic nic nie wiedział.
- Dołączysz? - zapytał po chwil. Pokiwałam głową i zaczęłam zdejmować ciuchy. Miałam nieźle ciało, nie licząc tych siniaków, ale bbyły już prawie nie wwidoczne więc nie wstydziłam się pokazać ciała.
Czułam ba sobie ich wzroku. Zamoczyłam nogę, wód była strasznie zimna. Widziałam jak Justin wychodzi z niej i podchodzi do mnie.
- Nawet się nie waż. - Cofnęłam się.
Szybko do mnie podbiegł i złapał w talii. Najpierw starałam się wyrwać to nic nie dało. Nasze.spojrzenia się spotkały. Odwróciłam szybko wzrok i podjęłam kolejną próbę uwolnienia się. Znowu nie wyszło kiedy chciał mnie wrzucić złapał się za jego szyję i wpadliśmy do wody razem. .
*****
Claire & Carola.
Trochę ona.i trochę ją. Proszę dawajcie.komentarze jak czytacie.
Rozdział Szósty.
Gwałtownie się podniosłam, zalana potem ciężko dysząc. Miałam koszmar, chyba się domyślacie jaki. Na początku nie bardzo wiedziałam gdzie się znajduje, ale gdy już się uspokoiłam, poszłam do łazienki przemyć twarz. Była trzecia w nocy, usiadłam na łóżku, wiedziałam że nie zasnę więc włączyłam po cichu telewizję. Ciężko, jest mi ciężko, chciałabym komuś się wygadać powiedzieć o tym wszystkim, ale boję się. Boję się ze nikt mi nie uwierzy. Ale z drugiej strony wiem, że ułożyło by mi. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale... Ale co ja sobie myślę nikt się o tym nie dowie fobii by o mnie pomyśleli. Nie to nie wchodzi w grę. Wydawało mi się ze moje rozmyślania trwają chwilę, ale była już ósma. Pościeliłam łóżko, nadal byłam cała w siniakach dlatego założyłam długie spodnie i zwykły podkoszulek zakrywając brzuch. Stanęłam przed lustrem, widząc swoje włosy przeraziłam się, zrobiłam kotkę i zeszłam do kuchni zjadłam płatki i wróciłam do pokoju. Po godzinie wszedł Dominic.
- Schodzisz na śniadanie? - Zapytał szukając mnie wzrokiem.
- Jadłam już.- Powiedziałam wychodząc z łazienki.
Chłopak cofnął się i zamknął za sobą drzwi. Za każdym razem kiedy na niego patrzyłam przypominał mi się opiekun który mnie molestował. Za każdym razem zbierało mi się na płacz kiedy o tym myślałam. Zasnęłam.
Kiedy się obudziłam było po czternastej. Zeszłam na dół, ale nikogo nie było, dlatego wyszłam do ogródka. Dominic i Justin rzucali się do basenu. Przystanęłam przy krawędzi basenu.
- Gdzie jest Casandra? - Zapytałam czując na sobie ich wzroku.
- Wyszła z Jakiem wrócą wieczorem. Coś się stało? - Teraz już stał obok mnie, wcześniej tego nie zauważyłam, ale miał niezły kaloryfer.
- Chciałam z ni porozmawiać to wszystko. - Tak właśnie chciałam z nią szczerze porozmawiać, ale chyba będę musiała poczekać z tym do jutra.
- Dołączysz do nas? - Wtrącił Justin, ale już po chwili żałował.
- Nie. - Wróciłam do domu, usiadłam w fotelu i włączyłam telewizor.
Siedząc i oglądając po jakimś czasie Dominic przeszedł przez salon i poszedł na górę. Zaraz po nim do salonu wszedł Justin, usiadł na kanapie i spojrzał na mnie.
- Co? - W moim głosie dało się usłyszeć rozdrażnienie.
- Nic, trochę słabo zaczęliśmy. Spróbujmy jeszcze raz. Jestem Justin. - Podał mi rękę.
- Oh. Daj sobie spokój.- Powiedziałam cała uwagę skupiając się na filmie w telewizji.
- Nie możemy normalnie pogadać co nie? - Zapytał.
- Nie. - Wstałam poszłam do pokoju.
Na schodach wpadłam na Dominica, żebym nie upadła złapał mnie w talii. Uśmiechnęła się tylko i poszłam do pokoju, było już późno więc poszłam pod prysznic. Wysuszyłam włosy i poszłam spac.
*****
Claire
Sorry, że takie krótkie, ale jakoś nie mam weny. Julie i Justin na początku nie są najlepszymi przyjaciółki Ale obiecujemy że w krótce to się zamieni..
Rozdział Piąty.
Tak jak przypuszczałam Dominic jej wszystko wypaplał nie wiedziałam, że jest do tego zdolny. Synuś mamuci. Porozmawiałam z nią, że spadłam ze schodów w sierocińcu nie wiem czy mi uwierzyła ale dała spokój. Po czym poszłam do pokoju, nie wiedziałam co zrobić, nie umiałam się posługiwać komputerem w sierocińcu takiego nie miałam. A telewizor był tylko bardzo mały i stary, złapałam za pilota i włączyłam telewizor. Włączył się na kanale muzycznym 4FunTv. Usłyszałam pukanie do drzwi i za nich wyjawił się Dominic.
- Może miała byś ochotę obejrzeć film w salonie. - Spytał.
- Hmm.. Nie wiem jakby co to przyjdę. - Odpowiedziałam po czym on wyszedł.
Ja posłuchałam trochę muzyki i zrozumiałam, że nie mam nic tu ciekawego do roboty. Więc zeszłam bezszelestnie na dół było już późno. Zobaczyłam Dominica na kanapie wpatrzonego w wielki telewizor a ja usiadłam na drugim końcu kanapy.
- Fajnie, że przyszłaś. - Powiedział a ja nic nie odpowiedziałam.
Oglądałam znudzona film nie wiedziałam konkretnie o czym jest.
- To co zaufałaś mi- Powiedział
- Powiesz mi przez co są te siniaki. - Dodał.
- Nie nie ufam ci, zaraz lecisz do mamy i wszystko jej mówisz. - Odpowiedziałam.
- Julie każdy się o ciebie martwi nie mogę to zatrzymać tylko dla siebie. - Powiedział.
- Hm.. Wiesz myślałam, że jak zdobywa się czyjeś zaufanie i powierzam ci coś o czym nie chcę aby ktoś wiedział. To chyba jest zrozumiane, że masz to zatrzymać dla siebie. - Powiedziałam i na niego spojrzałam.
- Dobrze więc to zatrzymam dla siebie. Obiecuje. Więc powiesz mi z skąd są te siniaki. - Powiedział a ja złapałam się za żebro. Przypomniały mi się te złe chwile.
- Dobra rozumiem, nie chcesz o tym rozmawiać. - Powiedział.
- To dla mnie trudne, nie jestem otwarta a zwłaszcza w tych sprawach. Nie gniewaj się. - Powiedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam pod prysznic umyłam się i poszłam spać..
***
Carola :** Przepraszam, że tak krótko pisze z rańca nie mam weny :c
- Może miała byś ochotę obejrzeć film w salonie. - Spytał.
- Hmm.. Nie wiem jakby co to przyjdę. - Odpowiedziałam po czym on wyszedł.
Ja posłuchałam trochę muzyki i zrozumiałam, że nie mam nic tu ciekawego do roboty. Więc zeszłam bezszelestnie na dół było już późno. Zobaczyłam Dominica na kanapie wpatrzonego w wielki telewizor a ja usiadłam na drugim końcu kanapy.
- Fajnie, że przyszłaś. - Powiedział a ja nic nie odpowiedziałam.
Oglądałam znudzona film nie wiedziałam konkretnie o czym jest.
- To co zaufałaś mi- Powiedział
- Powiesz mi przez co są te siniaki. - Dodał.
- Nie nie ufam ci, zaraz lecisz do mamy i wszystko jej mówisz. - Odpowiedziałam.
- Julie każdy się o ciebie martwi nie mogę to zatrzymać tylko dla siebie. - Powiedział.
- Hm.. Wiesz myślałam, że jak zdobywa się czyjeś zaufanie i powierzam ci coś o czym nie chcę aby ktoś wiedział. To chyba jest zrozumiane, że masz to zatrzymać dla siebie. - Powiedziałam i na niego spojrzałam.
- Dobrze więc to zatrzymam dla siebie. Obiecuje. Więc powiesz mi z skąd są te siniaki. - Powiedział a ja złapałam się za żebro. Przypomniały mi się te złe chwile.
- Dobra rozumiem, nie chcesz o tym rozmawiać. - Powiedział.
- To dla mnie trudne, nie jestem otwarta a zwłaszcza w tych sprawach. Nie gniewaj się. - Powiedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam pod prysznic umyłam się i poszłam spać..
***
Carola :** Przepraszam, że tak krótko pisze z rańca nie mam weny :c
sobota, 31 sierpnia 2013
Rozdział Czwarty.
Rzuciłam się na łóżko, łzy samoistnie popłynęły mi po policzkach. Przed oczyma cały czas miałam ich wyrazy twarz. Byłam zła sama na siebie, nie potrzebnie zakładałam ten przeklęty kostium. Podniosłam się i powrotem założyłam dres. Nie za bardzo wiedziałam co ze sobą teraz zrobić. Nie chciałam tu sama siedzieć, ale też nie zbyt chętnie spędziłabym ten czas na dole. Przemyłam twarz, aby nie było widać że płakałam i w końcu postanowiłam zejść. No niestety zawsze miałam pecha i wpadłam na Casandre.
- Nie idziesz się kąpać? - Zapytała z uśmiechem.
- Nie, chyba dziś odpuszczę. - Też postarałam się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego tylko grymas.
- Złotko, płakałaś? - Zaczęła mi się przyglądać.
- Nie nie kichałam. - Tym razem wyszedł mi sztuczny uśmiech.
- Na pewno, jeżeli byś chciała to możemy porozmawiać. - Zaproponowała. Czyżby się o mnie martwiła? Nie wiem nie znam tego uczucia kiedy ktoś się o ciebie martwi.
- Dobrze. - Ominęłam ją i wyszłam na taras Justin i Dominic stali do mnie tyłem więc bezszelestnie usiadłam na leżaku zdała od nich. Za domem mieścił się mały lasek, drzewa bardzo wysokie i liściaste. Piękny widok mówię wam to trzeba zobaczyć. Moje rozmyślania przerwał mi ktoś, odwróciłam głowę i ujrzałam Dominica z Justinem. Przez chwilę żadne z nas nie wydawało żadnych dźwięków. Patrzyliśmy na siebie tempo.
- Przepraszam. - W końcu odezwał się Dominic.
- Czy ktoś cię..- Nie dokończył, ale wiedziałam jakie słowo ma na myśli. POBIŁ tak to było to słowo.
- Nie Justin, spadłam ze schodów to wszystko. - Nawet mi się nie śni żeby powiedzieć mi prawda. Spojrzał mi prosto w oczy. Moja wada było to ze z nich można było wyczytać wszystko.
- Kręcisz. - Wtrącił Dominic, siadając obok mnie.
- Nawet jeśli to już nie jest wasza sprawa.- Podniosłam się i już chciałam iść, ale Dominic mnie zatrzymał.
- Słuchaj Przepraszam, jesteśmy teraz rodziną i nie musimy się kłócić więc zapomnijmy o tym. Ale mimo to powinnaś mówić prawdę, aby ktokolwiek mógł ci pomóc. - Spojrzałam na niego, zdziwiona. Nie spodziewałam się tego że ktoś użyje do mnie słów jak rodzina.
- Dobra, jeżeli uznam że ci ufam to może powiem ci, ale wątpię żebyś potrafił mi pomóc. - Od razu przypomniał mi się ten horror który przeżywałam prawie co noc.. Zupełnie się odcięłam myśląc o tym wszystkim. Stałam na przeciwko nich nie zwracając na nic zupełnie uwagi. Poczułam jak po moich polikach spływają łzy. Od razu je wytarłam.
Dominic się podniósł i objął mnie.
- Wszystko dobrze? - Zapytał.
- Tak, przepraszam. - Na dwór wyszedł Jake wołając nas na kolacje.
Usiadłam do stołu, zjadłam to co miałam na talerzu. Chłopcy wrócili nad basen, ja zostałam i pomogła sprzątać.
- Usiądź, proszę. - Wskazała krzesło naprzeciwko. Zrobiłam tak jak prosiła.
- Coś się stało? - Zapytałam od razu.
- To ja powinnam zadać ci to pytanie. Rozumiem pierwszy dzień, ale dlaczego mię chcesz się otworzyć. - Złapała mnie za dłoń i popatrzyła na mnie.
- Bo wiem że za chwilę wrócę tam skąd przyszłam. Tak jak zawsze więc, boję się mówić o uczuciach. - Opuściłam wzrok.
- Obiecuje ci że nikt cię nie odda, zostajesz z nami, dlatego chciałabym abyś była szczera i powiedziała z skąd masz te siniaki. - Skąd ona o nich wiedziała, czyżby Dominic jej powiedział.
*****
Claire
Może nie zaskakuje, ale pisane o północy więc przepraszam. Dawajcie komu, tylko szczere.
Rozdział Trzeci.
Po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi i wszedł Dominic.
- Chodź na obiad. - Powiedział i wyszedł a ja zrobiłam to samo.
Czułam sie nie swojo w tym domu i z tymi ludźmi. Wszyscy usiedli do stołu a ja zrobiłam to samo. Zaczęłam jeść jak wszyscy. Obiad był bardzo smaczny nie to co w sierocińcu. Zjadłam wszystko podziękowałam i poszłam na górę. Położyłam sie na łóżku minęło jakieś 15 minut na moje oko.
- Wyjdź nad basen do Dominica kolega do niego przyszedł. - Powiedziała a ja zrobiłam to co chciała. Zeszłam na dół i wyszłam z domu za domem rzeczywiście był basen i to nie jaki wielki a wokół niego leżaki był też gril i stół. Usiadłam na jednym z leżaków zobaczyłam Dominica a obok niego stał przystojny brunet z piwnymi oczami spojrzeli na mnie i zaczęli o czymś rozmawiać speszyłam sie bo wiedziałam, że to o mnie.
Po chwili podszedł znajomy Dominica do mnie.
- Jestem Justin a ty ? - Powiedział Spojrzałam sie na niego.
- Ja Julie. - Odpowiedziałam
- Śliczne imię, gdzie twój kostium - Dał komplement po czym zadał pytanie.
- Ja dziś nie korzystam z basenu. - Powiedziałam.
- A rozumiem kobiece sprawy. - Powiedział i sie uśmiechnął.
- Nie do końca- Odpowiedziałam. Po czym poszedł i wskoczył do wody.
Podeszła do mnie Casandra.
- Mała zmiana planów teraz jedziemy do sklepu zbieraj się. - Powiedziała.
A ja poszłam za nią. Weszłyśmy do auta i pojechałyśmy po 15 minutach weszłyśmy do wielkiego centrum handlowego.
- Hmm To co pierwsze... Buty.. - Spytała i sama sobie odpowiedziała. A ja jej tylko przytakiwałam.
Weszliśmy do sklepu kupiła mi parę baletrin obcasy na wyjątkowe okazje i turkusowe conversy. Byłam szczęśliwa, że ktoś w końcu o mnie dba. Weszłyśmy do sklepu z sukienkami. Kupiła mi Dwie sukienki czarną i czerwoną. Miałam dość tych sklepów bo weszliśmy do jeszcze następnego kupiła mi z 20 bluzek które mi się podobały i różne spodenki, spodnie, leginsy,spódniczki.
- Masz piękną cerę więc nie potrzeba ci kosmetyków.- Powiedziała.
Weszłyśmy tylko po perfumy. Po czym poszłyśmy do salonu kosmetycznego zrobiła mi paznokcie u rąk i u nóg. Zrobiła mi jeszcze włosy przycięła wymodelowała. Wtedy wyszłyśmy z salonu.
- Czegoś jeszcze brakuje. Julie jak myślisz - Spytała mnie.
- Kostium - odpowiedziałam.
Wtedy weszłyśmy do sklepu i wybrałam sobie dwa kostiumy jeden kolorowy a drugi cały czarny. Casandra zapłaciła i pojechaliśmy do domu. Wyszłyśmy z auta.
- Idź sie przebierz w kostium i idź nad basen do chłopaków. - Powiedziała wtedy ja zabrałam torby i poszłam do siebie założyłam czarny kostium spojrzałam w lustro miałam pełno siniaków na brzuchu i nogach nie mogłam sie tak pokazać. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam. Usiadłam w tym samym miejscu co przedtem. Chłopaki sie na mnie spojrzeli. Podszedł Justin,
- I co masz kostium. - Powiedział..
- No mam - Odpowiedziałam.
- Idziesz do wody - Spytał.
- Nie -odpowiedziałam.
On wtedy odszedł i podszedł do mnie Dominic usiadł na tym samym leżaku co ja i patrzył w niebo. Po chwili szybko mnie złapał. I biegł w stronę wody..
- Nie, Nie , Nie - Krzyczałam a on nie zwracał na to uwagi i wrzucił mnie do wody. Ręcznik ze mnie spadł w wodzie a gdy opuściłam basen poczułam chłopaków wzrok na mnie.
- Co ci... - Powiedział Justin ale nie dokończył bo mu przerwałam.
- Zadowolony !! - Krzyknęłam do Dominica i poszłam do domu. Byłam zła zobaczyli moje siniaki na szczęście Casandry nie było na widoku aby mogła mnie zobaczyć.
***
Carola :**
- Chodź na obiad. - Powiedział i wyszedł a ja zrobiłam to samo.
Czułam sie nie swojo w tym domu i z tymi ludźmi. Wszyscy usiedli do stołu a ja zrobiłam to samo. Zaczęłam jeść jak wszyscy. Obiad był bardzo smaczny nie to co w sierocińcu. Zjadłam wszystko podziękowałam i poszłam na górę. Położyłam sie na łóżku minęło jakieś 15 minut na moje oko.
- Wyjdź nad basen do Dominica kolega do niego przyszedł. - Powiedziała a ja zrobiłam to co chciała. Zeszłam na dół i wyszłam z domu za domem rzeczywiście był basen i to nie jaki wielki a wokół niego leżaki był też gril i stół. Usiadłam na jednym z leżaków zobaczyłam Dominica a obok niego stał przystojny brunet z piwnymi oczami spojrzeli na mnie i zaczęli o czymś rozmawiać speszyłam sie bo wiedziałam, że to o mnie.
Po chwili podszedł znajomy Dominica do mnie.
- Jestem Justin a ty ? - Powiedział Spojrzałam sie na niego.
- Ja Julie. - Odpowiedziałam
- Śliczne imię, gdzie twój kostium - Dał komplement po czym zadał pytanie.
- Ja dziś nie korzystam z basenu. - Powiedziałam.
- A rozumiem kobiece sprawy. - Powiedział i sie uśmiechnął.
- Nie do końca- Odpowiedziałam. Po czym poszedł i wskoczył do wody.
Podeszła do mnie Casandra.
- Mała zmiana planów teraz jedziemy do sklepu zbieraj się. - Powiedziała.
A ja poszłam za nią. Weszłyśmy do auta i pojechałyśmy po 15 minutach weszłyśmy do wielkiego centrum handlowego.
- Hmm To co pierwsze... Buty.. - Spytała i sama sobie odpowiedziała. A ja jej tylko przytakiwałam.
Weszliśmy do sklepu kupiła mi parę baletrin obcasy na wyjątkowe okazje i turkusowe conversy. Byłam szczęśliwa, że ktoś w końcu o mnie dba. Weszłyśmy do sklepu z sukienkami. Kupiła mi Dwie sukienki czarną i czerwoną. Miałam dość tych sklepów bo weszliśmy do jeszcze następnego kupiła mi z 20 bluzek które mi się podobały i różne spodenki, spodnie, leginsy,spódniczki.
- Masz piękną cerę więc nie potrzeba ci kosmetyków.- Powiedziała.
Weszłyśmy tylko po perfumy. Po czym poszłyśmy do salonu kosmetycznego zrobiła mi paznokcie u rąk i u nóg. Zrobiła mi jeszcze włosy przycięła wymodelowała. Wtedy wyszłyśmy z salonu.
- Czegoś jeszcze brakuje. Julie jak myślisz - Spytała mnie.
- Kostium - odpowiedziałam.
Wtedy weszłyśmy do sklepu i wybrałam sobie dwa kostiumy jeden kolorowy a drugi cały czarny. Casandra zapłaciła i pojechaliśmy do domu. Wyszłyśmy z auta.
- Idź sie przebierz w kostium i idź nad basen do chłopaków. - Powiedziała wtedy ja zabrałam torby i poszłam do siebie założyłam czarny kostium spojrzałam w lustro miałam pełno siniaków na brzuchu i nogach nie mogłam sie tak pokazać. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam. Usiadłam w tym samym miejscu co przedtem. Chłopaki sie na mnie spojrzeli. Podszedł Justin,
- I co masz kostium. - Powiedział..
- No mam - Odpowiedziałam.
- Idziesz do wody - Spytał.
- Nie -odpowiedziałam.
On wtedy odszedł i podszedł do mnie Dominic usiadł na tym samym leżaku co ja i patrzył w niebo. Po chwili szybko mnie złapał. I biegł w stronę wody..
- Nie, Nie , Nie - Krzyczałam a on nie zwracał na to uwagi i wrzucił mnie do wody. Ręcznik ze mnie spadł w wodzie a gdy opuściłam basen poczułam chłopaków wzrok na mnie.
- Co ci... - Powiedział Justin ale nie dokończył bo mu przerwałam.
- Zadowolony !! - Krzyknęłam do Dominica i poszłam do domu. Byłam zła zobaczyli moje siniaki na szczęście Casandry nie było na widoku aby mogła mnie zobaczyć.
***
Carola :**
Rozdział Drugi.
Podjechaliśmy pod duża willę. Nie rozumiałam jak taka rodzina chciała takiego kogoś jak ja, wysiadłam z auta i zobaczyłam umięśnionego blondyna który skojarzył mi się z gwałcicielem w sierocińcu. Podszedł do mnie.
- Hej jestem Dominic- Powiedział i sie uśmiechnął.
- Wiem a ja jestem Julie - Powiedziałam i puściłam jego rękę. Chyba wyczuł, że jestem wystraszona. Podeszła do mnie Casandra i objęła mnie ramieniem, spojrzałam na nią.
- Dominic oprowadzi cię po domu.Prawda ? - I spojrzała na niego.
- Tak Tak - Odpowiedział z chęcią. Spojrzał na walizkę obok mnie, podszedł do niej i wyciągnął rękę. Ja spojrzałam się na niego wystraszona.
- Spokojnie nie zabiorę ci jej - Powiedział a ja mu pozwoliłam ją wziąć, i sie sztucznie uśmiechnęłam.
Poszedł w stronę domu, a ja niepewnie za nim. Otworzył przede mną drzwi wtedy weszłam do środka.
Ujrzałam strasznie duży salon z plazmówką i wielka kanapą, zobaczyłam też ogromną kuchnię była wyposażona w przeróżne gadżety. Poszliśmy schodami na górę pokazał mi pokój.
- To jest mój pokój. - Powiedział.
- Następny jest twój a jeszcze następny rodziców. - Dodał.
- A łazienka ?- Spytałam
- Każdy pokój połączony jest z łazienką masz własną. - Powiedział.
- O mój borze - Szepnęłam
- Mówiłaś coś ?- Spytał .
- Nie nie - Skłamałam.
- To dobra idź do swojego pokoju rozpakuj się i zrób co tam chcesz niedługo jest obiad przyjdę po ciebie. - Powiedział troskliwym głosem .
- Ok. - Odpowiedziałam.
Po czym Dominic znikł mi z oczu bo poszedł do swojego pokoju wtedy ja weszłam do pokoju nazwanego teraz moim. Zobaczyłam Fioletowe ściany i piękne białe łóżko, piękną meblościankę w jasnym kolorze drzewa do tego biurko z fioletowym laptopem i telewizor taki jak był w salonie.
Wyjęłam swoje dwie jedyne bluzki i schowałam je do szafy tak jak pozostałe rzeczy. Wtedy do pokoju weszła Casandra spojrzała na zawartość szafy.
- Coś nie wiele masz tych ciuchów. I takie nie zadbane. - Powiedziała a ja wzruszyłam ramionami.
- Nie mam innego wyboru. - Powiedziałam i sie na nią spojrzałam.
- Jutro rano pojedziemy do centrum handlowego i ci coś kupimy. Mamy basen z tyłu domu chcesz po obiedzie z nami popływać? - Spytała a ja spojrzałam sie na szafe.
- Więc kostium też kupimy. Pójdziemy do fryzjera i kosmetyczki. - Ja nic nie mówiłam nie chciałam się sprzeciwiać. Wtedy wyszła z pokoju.
- O i zejdź zaraz na dół jest obiad. - Powiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
***
Tu Carola... Sory że wcześniej nie pisałam no ale moja BFF się wami zajęła. Mam nadzieję, że wam się podoba ten rozdział napisany przeze mnie.
- Hej jestem Dominic- Powiedział i sie uśmiechnął.
- Wiem a ja jestem Julie - Powiedziałam i puściłam jego rękę. Chyba wyczuł, że jestem wystraszona. Podeszła do mnie Casandra i objęła mnie ramieniem, spojrzałam na nią.
- Dominic oprowadzi cię po domu.Prawda ? - I spojrzała na niego.
- Tak Tak - Odpowiedział z chęcią. Spojrzał na walizkę obok mnie, podszedł do niej i wyciągnął rękę. Ja spojrzałam się na niego wystraszona.
- Spokojnie nie zabiorę ci jej - Powiedział a ja mu pozwoliłam ją wziąć, i sie sztucznie uśmiechnęłam.
Poszedł w stronę domu, a ja niepewnie za nim. Otworzył przede mną drzwi wtedy weszłam do środka.
Ujrzałam strasznie duży salon z plazmówką i wielka kanapą, zobaczyłam też ogromną kuchnię była wyposażona w przeróżne gadżety. Poszliśmy schodami na górę pokazał mi pokój.
- To jest mój pokój. - Powiedział.
- Następny jest twój a jeszcze następny rodziców. - Dodał.
- A łazienka ?- Spytałam
- Każdy pokój połączony jest z łazienką masz własną. - Powiedział.
- O mój borze - Szepnęłam
- Mówiłaś coś ?- Spytał .
- Nie nie - Skłamałam.
- To dobra idź do swojego pokoju rozpakuj się i zrób co tam chcesz niedługo jest obiad przyjdę po ciebie. - Powiedział troskliwym głosem .
- Ok. - Odpowiedziałam.
Po czym Dominic znikł mi z oczu bo poszedł do swojego pokoju wtedy ja weszłam do pokoju nazwanego teraz moim. Zobaczyłam Fioletowe ściany i piękne białe łóżko, piękną meblościankę w jasnym kolorze drzewa do tego biurko z fioletowym laptopem i telewizor taki jak był w salonie.
Wyjęłam swoje dwie jedyne bluzki i schowałam je do szafy tak jak pozostałe rzeczy. Wtedy do pokoju weszła Casandra spojrzała na zawartość szafy.
- Coś nie wiele masz tych ciuchów. I takie nie zadbane. - Powiedziała a ja wzruszyłam ramionami.
- Nie mam innego wyboru. - Powiedziałam i sie na nią spojrzałam.
- Jutro rano pojedziemy do centrum handlowego i ci coś kupimy. Mamy basen z tyłu domu chcesz po obiedzie z nami popływać? - Spytała a ja spojrzałam sie na szafe.
- Więc kostium też kupimy. Pójdziemy do fryzjera i kosmetyczki. - Ja nic nie mówiłam nie chciałam się sprzeciwiać. Wtedy wyszła z pokoju.
- O i zejdź zaraz na dół jest obiad. - Powiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
***
Tu Carola... Sory że wcześniej nie pisałam no ale moja BFF się wami zajęła. Mam nadzieję, że wam się podoba ten rozdział napisany przeze mnie.
piątek, 30 sierpnia 2013
Rozdział Pierwszy.
Godzina dwudziesta druga, leżę pod starą kołdrą w ciemnym pomieszczeniu i modlę się aby już nie było żadnych niespodzianek. Ciągle w myślach przewijają się czarne "chmury", po raz tysięczny zastanawiam się nad ucieczką z tego miejsca, ale już po chwili zdaje sobie sprawę z tego że to nie realne. Nagle moje rozmyślania przerywa ciche wołanie zza drzwi.
- Julie. - Od razu rozpoznałam ten sykliwy głos.
Do pokoju wszedł wysoki mężczyzna, lekko umięśniony, o niebieskich oczach i blond włosach, jego nos tak jakby miał garba, dlatego wszyscy mówili na niego"kinol".
Wiedziałam co teraz nastąpi, pod powiekami zbierały mi się łzy, mimo to nadal leżałam tyłem udając że śpię.
- Nie udawaj. - Złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.
Zacisnęłam powieki, mimo to zsunął ze mnie kołdrę. Na samą myśl o tym co.zaraz się wydarzy robiło misie nie dobrze. Słyszałam jak zdejmuje pasek, ale nie byłam w stanie otworzyć oczu. Już po chwili zaczął mnie rozbierać, jak zawsze starałam się wyrwać, ale on jest silniejszy. Kiedy już byłam naga, zaczął ssać moje sutki, moje poliki były zalane łzami. Kiedy skończył wszedł we mnie gwałtownie zakrywając mi ust dłonią aby stłumić mój krzyk pomieszany z głośnym szlochem. Jego ruchy były bardzo gwałtowne, wiedziałam że nie wytrzymam i zemdleje, ale on nie zwracał na to uwagi. Zaczął mnie bić po żebrach, a ja zaczęłam odpływać. Kiedyś myślałam, że kobiety z seksu czerpią przyjemność, na tą chwilę dla mnie stosunek mógłby nie istnieć. Uważam ze nigdy nie poczuje przyjemności z tej czynności, a tak bardzo bym chciała. Rano obudziłam.się naga przykryta kołdrą, narzuciłam na siebie szlafrok i podeszłam do lustra. Zobaczyłam w nim blada dziewczynę z podkrążonymi oczami i siniakami na ciele. Założyłam spodnie dresowe i bluzę na zwykłą podkoszulkę. Jest lato, duszno słońce zamiast grzać pali, a ja musiałam chować ciało pod ciuchami zakrywając je. Właśnie była godzina śniadania więc przejechałam parę razy szczotką po włosach i zeszłam. Jak on mógł za każdym razem normalnie się zachowywać, tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Nalałam sobie mleka, wysłałam płatki usiadłam z brzegu stołu.
- Jak już zjesz przyjdź do mojego gabinetu.- Usłyszałam jakże przesłodzony głos dyrektorki. Pokiwałam tylko głową i wróciłam do jedzenia.
Idąc długim nie oświetlonym korytarzem do gabinetu, myśląc co znowu takiego zrobiłam. Weszłam do gabinetu, a moim oczom ukazała się dyrektorka rozmawiając.z kobietą i mężczyzną.
- Usiądź proszę. - Wskazała na krzesełko obok pary.
- To jest państwo Jonson, są małżeństwem już dwadzieścia lat, mimo to chcieli zaadaptować dziecko. Pomyślałam o tobie. - Widząc jej słodki uśmiech czułam jakbym zaraz miała wymiotować tęczą.
- To jest Julie, już kilka razy była w rodzinie zastępczej, ale niestety za każdym razem wracała.
- Bardzo nam miło, mamy syna rok starszego od ciebie na pewno byście się dogadali, nazywa się Dominic. Ja jestem Casandra a mój mąż to Jake.- Casandra wydawała się bardzo miła i taka szczera nie tak jak większość kobiet adoptujących mnie. Była taka prawdziwa i ciągle uśmiechnięta.
- Mnie też bardzo miło.
- Jeszcze dziś wrócisz z nimi do domu. Idź się pakuj złotko.- Pokiwałam posłusznie głową i poszłam do pokoju.
Rzuciłam się na łóżko, ze szczęściem na twarzy. Byłam szczęśliwa tylko dlatego, że dziś już nie zrobi mi krzywdy, nie będę musiała cierpieć. Wyjęłam torbę i zaczęłam ją pakować. Po skończeniu położyłam się i zasnęłam.
Poczułam czyjąś dłoń ma moich plecach, która zsuwała się co raz niżej. Podniosłam głowę i zobaczyłam Pana Smitha, przez chwilę myślałam, że koszmar który odbywał się każdej nocy zaraz się powtórzy. Ale nie nie tym razem podniosłam się z łóżka, wzięłam torbę i podeszłam do drzwi.
- Łapy przy sobie. - Rzuciłam krótkie spojrzenie i wyszłam.
Moi przyszli opiekunowie czekali już na mnie przy wyjściu. Wsiedliśmy do czarnego samochodu i odjechaliśmy.
****
Claire
Cześć, chcemy wam powiedzieć z. moją przyjaciółką która napisze kolejny. rozdział, że głównym bohaterem będzie. Justin. Chciałybyśmy poprosić was o. szczere komentarz i uwagi.
Prolog
Ból, gniew i cierpienie nie tylko psychiczne jak i fizyczne. Trzy krótkie słowa jakże proste w wypowiedzeniu, jednak mają wielkie znaczenie. Chociaż jedno z nich towarzyszy większości ludziom. Niestety ja też należę do tych ludzi, jednak mnie towarzyszą wszystkie trzy uczucia dzień w dzień od dnia moich narodzin. Moim jedyny domem w którym zabawiłam na dłużej jest sierociniec, jeżeli w ogóle można to nazwać domem. Często przenosili mnie Dobrodzień zastępczych taka jakby adopcja, ale za każdym razem wracałam tam skąd przyszłam. Do bidula. Co w całe mnie nie dziwi, ludzie którzy mnie przygarniali mówili ze jestem dzika, mało mówię i mało robię inaczej chodzące zombie. Tak to prawda boję się ludzi, a zwłaszcza mężczyzn, straciłam dziewictwo w wieku dziewięciu lat. Przyczynił się do tego jeden z opiekunów domu dziecka przez siedem lat do dnia dzisiejszego prawie co noc przychodzi i mnie gwałci, nie raz chciałam przyfasolić mu i uciec gdzie pieprz rośnie, ale wiem że to nie możliwe. Za każdym razem kiedy to robi jest bardzo brutalny, często tracę przytomność podczas stosunku, a jeśli nie to mnie bije w trakcie. Moim jedynym celem na tą chwilę jest doczekać moich osiemnastych urodzin, wtedy będę wolna i będę mogła zrobić że swoim życiem co będę chciała. Zostało mi jeszcze dwa lata, wtedy nie będę już molestowana, traktowana jak śmieć i nikt nie będzie już mnie podrzucić do tych zasranych rodzin zastępczych. W końcu opuszczę ten cały burdel.
****
Claire.
Subskrybuj:
Posty (Atom)