sobota, 14 września 2013

Rozdział Trzynasty.

- Jak najszybciej załatwię potrzebne papiery i zanim sie obejrzysz już będziesz w domu. - Powiedziała ucałowała mnie w polik i poszła. Opiekunka zaprowadziła mnie do pokoju, że wszystkie były pozajmowane ja zajęłam jedno- osobowy niestety.  Rozpakowałam rzeczy i poszłam do świetlicy. Przywitałam sie z koleżankami które tutaj miałam.  Po czym była kolacja i każdy poszedł do swojego pokoju przebrałam się i położyłam bałam się, że przyjdzie. Nie mogłam zasnąć. Nagle drzwi się otworzyły.
- Wróciłaś do mnie - Powiedział.
- Wiedziałem, że będzie ci mnie brak. - Dodał.
- Proszę niic mi nie rób. - Powiedziałam z litością. On wtedy zbliżył się do mnie. Dotknął mojej twarzy.
- Zmieniłaś się - Powiedział.
- Nie dotykaj mnie - Krzyknęłam.
On wtedy sie na mnie rzucił zakrywając ręką moje usta aby nie było słyszeć jak krzyczę. Ugryzłam go i wyrwałam z jego ramion rzuciłam się do drzwi. On wtedy złapał mnie za włosy i uderzył w twarz. Wtedy upadłam na podłogę i zaczął mnie kopać po żebrach.
- Teraz już mi nie uciekniesz  - Powiedział
A ja straciłam przytomność. Obudziłam sie rano na łóżku naga przykryta kołdrą.  Wstałam i spojrzałam w lustro miałam posiniaczoną twarz nie mówiąc o brzuchu było delikatnie. Dotknęłam szyi i zobaczyłam, że nie mam naszyjnika.  Poszłam pod prysznic oczyścić się ubrałam się w dres  i przykryłam siniaki na twarzy. Wybiegłam z pokoju. Gdy go zobaczyłam bałam się ale z drugiej strony byłam zła przeszłam obok niego wpychając go do pokoju i wbiegłam za nim.
- Oddawaj mi naszyjnik - Krzyknęłam i rzuciłam nim o ścianę.
- Oddam gdy będzie mi sie to podobać. - Odpowiedział.
- Chcę swój naszyjnik - Krzyknęłam jeszcze raz.
- Ale nie drzyj mordy oddam ci po obiedzie. - Powiedział i wyszedł. A ja za nim  i wpadłam na opiekunkę.
- Dzień dobry. Casandra później przywiezie załatwione papiery bardzo szybko to załatwiła, jeżeli wszystko będzie z nimi dobrze puścimy cię do domu. Byłam bardzo szczęśliwa poszłam na śniadanie a potem do świetlicy oglądać telewizję. Bardzo tęskniłam za Justinem.

Rozdział Dwunasty.

- Bardzo cię przepraszam. Wiesz, że cię Kocham i nie pozwolę aby coś ci się stało. Jak się dowiem, że ten drań znowu ci coś zrobił to przysięgam zabiję go. - Powiedział poważnie i usiadł obok mnie.
Ja nie wiedziałam konkretnie co do niego czuję, ale coś na pewno to było i było bardzo silne.
- Dobrze pojadę tam i przyjadę. Nic się nie stanie. A przynajmniej taka mam nadzieję. - Powiedziałam
- Ne mów tak. - Powiedział Justin i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po czym wyszedł.
Ja wyciągnęłam z szafy walizkę i zabrałam tylko potrzebne  rzeczy na ten tydzień. Po czym poszłam spać. Obudziłam się rano ubrałam, uczesałam i poszłam na dół. Każdy patrzył sie na mnie z żalem, że tam muszę wracać wiedzieli, że tu mi jest bardzo dobrze. Spojrzała na mnie Casandra.
- No więc chyba czas jechać. - Powiedziała.
- Chyba tak - odpowiedziałam.
Miałam łzy w oczach Dominic wiedział już co sie dzieje i mi bardzo współczuł. Podszedł i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze.- Szepnął mi do ucha.
Ja go po tym delikatnie puściłam. I wyszłam na zewnątrz ciągnąc za sobą moją małą walizkę. Zobaczyłam Justina jak siedzi na krawężniku. Gdy mnie zobaczył to wstał.
- Hej - Powiedział
- Cześć - Odpowiedziałam
- Mam coś dla ciebie. - Powiedział i z kieszeni wyciągnął śliczny srebrny naszyjnik z przywieszką w kształcie serca.
- Dziękuję Bardzo - Odpowiedziałam i złożyłam delikatny całus na jego poliku.
Po czym wsiadłam do auta ze łzami w oczach a on przyłożył rękę do szyby a ja z drugiej strony to wyglądało jak romantycznie.  Po czym Casandra odjechała a ja patrzyłam na Justina do puki nie zniknął z horyzontu.  Było mi bardzo smutno i Casandra to widziała nie chciałam z nią rozmawiać nie obwiniam jej za to.  Gdy dojechaliśmy chciało mi sie wymiotować na widok sierocińca. Weszłam do środka i zobaczyłam jego patrzył na mnie jakby wiedział, że wrócę.

                                                                                ***
Carola nie mam weny przepraszam, że tak długo nic nie pisałam ale szkoła nauka wiecie sami :**

wtorek, 3 września 2013

Rozdział Jedenasty



  Światło słoneczne wpadające przez żaluzje raziło mnie w oczy. Wstałam i  ubrałam krótkie spodenki oraz zwykły podkoszulek. Zeszłam na dół na śniadanie, wszyscy byli już przy stole.
 - Dzień dobry. - Powiedziałam siadając do stołu. Casandra i Jake się uśmiechnęli, Dominic pokiwał głową.
  Zjadłam śniadanie i pomogłam posprzątać po posiłku, poszłam do siebie na górę i włączyłam telewizor siedziałam tam chyba z godzinę, kiedy usłyszałam dźwięki z podwórka. Otworzyłam okno i zobaczyłam Justina z Dominiciem. Związałam włosy i zeszłam do nich.
  Podeszłam do nich i się uśmiechnęłam.  Justin wyszedł z wody i chciał się przytulić.
 - Nie jesteś mokry.- Zaśmiałam się, ale i tak podszedł i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Nigdy nikt nie był wobec mnie tak delikatny jak on, przynajmniej nie przypominam sobie. Było to wwspaniałe uczucie pierwszy raz ktoś się mną zainteresował, zwrócił na mnie uwagę.  Poczułam jak mnie bierze na ręce. Odwróciłam głowę i zobaczyłam że niesie mnie w stronę basenu.
 - Nie proszę, jestem w ciuchach, daj mi je chociaż zdjąć. - Posłałam mu całusa.
 Puścił mnie, w prawdzie nie miałam na sobie kostiumu ale miałam skompletowaną bieliznę w kolorze limonki. Zaczęłam się rozbierać, Justin na mnie spojrzał i zbliżał wargi. Podszedł i wypił mi się w szyję zapominając i tym że Dominic wszystko widzi. Wziął mnie na ręce i wskoczył ze mną do wody.
- Głupek - Powiedziałam.
- Tak wiem ja ciebie tez. - Odpowiedział.
Po czym wyniósł mnie z wody a ja poszłam sie opalać na leżak a on gadał z Dominicem. Podeszła do mnie Casandra.
- Słonko mam dla ciebie złą wiadomość- Powiedziała. Przyszła mi myśl o sierocińcu i miałam od razu łzy w oczach. Z bólem z gardle przełknęłam ślinę
- Tak Słucham - Odpowiedziałam.
- No więc... Jakieś papiery nie są załatwione w sierocińcu i musisz do niego na tydzień wrócić - Powiedziała.
- Dobrze - Odpowiedziałam ze spokojem nie chciałam aby coś podejrzewała, że nie chce tam wracać bo mam jakiś problem. Po czym ona poszła. Do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam płakać. Skuliłam się przyciągnęłam do siebie kolana i płakałam nie wiedziałam co zrobić. Podszedł do mnie Justin z Dominicem.
- Słonko co sie stało - Powiedział a Dominic się przyglądał.
- Muszę wracać do sierocińca na tydzień jakieś papiery nie są załatwione - Odpowiedziałam z płaczem.
- No to porwę cię do siebie - Powiedział Justin ja gwałtownie wstałam.
- Posrało Cię !! Jak sie dowiedzą już nigdy tu nie wrócę. - Krzyknęłam i pobiegłam do domu. Weszłam od razu pod prysznic cały czas z płaczem przebrałam sie i rzuciłam na łóżko już nie miałam czym płakać.Miałam podkrążone oczy. Miałam ochotę po prostu sie zabić ale musiałam to jakoś wytrwać. Wtedy do pokoju wszedł Justin.

                                                                         ***
Claire & Carola :*** Kochamy Wass

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział Dziesiąty.

Ne wiem ile leżałam, straciłam poczucie czasu. Teraz leżałam tyłem do drzwi, i poczułam rękę na moich plecach gwałtownie zaskoczona się odwróciłam.
- Justin, kiedyś zejdę na zawał przez ciebie. - Powiedziałam i sie uśmiechnęłam.
- Nie panikuj. - Powiedział i Przejechał opuszkiem palca po mojej twarzy.
-  Hmm.. Jest taka dziewczyna zauroczyłem się w niej. - Powiedział moja mina opadła myślałam, że to ja mu się podobam już chciałam mu zrobić awanturę gdy otworzyłam usta on mi je zakrył.
- Nie denerwuj się. To ty mi się podobasz i to w tobie się zauroczyłem. - Powiedział głęboko odetchnęłam z ulgą.
- No to fajnie, ty mnie też sie podobasz. - Powiedziałam
- Będziesz moją dziewczyną ? - Spytał.
- Nie stać cię na nic więcej. - Odpowiedziałam i się  uśmiechnęłam. Wtedy on wstał złapał mnie za rękę.
- No więc.. Julie czy uczyniła byś mi ten zaszczyt i została byś moją dziewczyną - Powiedział wtedy ja wstałam rzuciłam mu się na szyję.
- Tak - Odpowiedziałam.
- Wiesz moglibyśmy spróbować jeszcze raz- Powiedziałam a on sie popatrzył na mnie zdziwiony.
- O czym mówisz. ? - Odpowiedział.
I wtedy ja go pocałowałam.. Nie czułam nigdy czegoś takiego. On odwzajemnił ten pocałunek byliśmy oficjalnie parą. Wtedy do pokoju wszedł Dominic gwałtownie się od siebie odsunęliśmy, znaczy ja go odepchnęłam. Dominic odchrząknął i zarumienił.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam. - Powiedział.
- Nie no tylko gadaliśmy. - Odpowiedziałam.
- Zaraz kolacja - Powiedział.
- Dobrze zaraz zejdę. - Odpowiedziałam.
Wtedy on wyszedł. Justin szybko wstał i złożył bardzo delikatny pocałunek na moim poliku potem obok ust i w końcu na ustach, a ja go odwzajemniłam.
- Muszę iść - Powiedział.
- Zobaczymy się Jutro - Dodał i wyszedł.
Ja coś do niego czułam. Zapominałam o sierocińcu.
Zeszłam szczęśliwa na dół. I wpadłam na Dominica.
- Sorry - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy- Odpowiedział i złapał mnie za biodro a ja jego za ramię, i obok niego przeszłam. Usiadłam do stołu i zjadłam kolację po czym pobiegłam szybko do siebie  i poszłam spać.

                                                         ***
Carola Haha trochę dłuższe, bo Natalia mi kazała czyli Claire :*** Odegram jej się za to :p Haha


Rozdział Dziewiąty



 Weszłam pod prysznic, czułam jak po moim karku spływa zimna ochładzająca  woda. Umyłam włosy i spłukałam truskawkowy szampon. Owinęłam się puszystym ręcznikiem, podeszłam do okna chłopaków już nie było na dworze. Założyłam spodnie od dresu i luźną bluzkę. Nie suszyłam włosów, pozwoliłam im zostać mokre. Była dopiero siedemnasta, więc Casandry jeszcze nie było. Usłyszałam oburzenie w brzuchu, to chyba mój żołądek domagał się jedzenia. Zeszłam ba dół, Justin z Dominic' iem oglądali jakiś film. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam mleko, nalałam do miski i wstawiłam do mikrofalówki. Oparłam się o blat i czekałam aż się zagrzeje, w tym samym momencie do kuchni wszedł Justin, po patrzył na mnie i zagwizdał.
 - Ładnie ci w dresie. - Uśmiechnął się, odwzajemniłam jego uśmiech.
 - Jak się czujesz? - Zapytał podchodząc tak blisko, że czułam jego oddech na swoich ustach.
 Dopiero  teraz zauważyłam jak piękne ma  oczy, wystające kości policzkowe i pełne usta. Mimo to wciąż wzrokiem wracałam do jego oczu, były takie hipnotyzujące. Po prostu mowę odbierało a serce zaczynało walić jak szalone. Przełknęłam głośno ślinę.
 - Dobrze, a dlaczego pytasz? - Odpowiedziałam starając się nie patrzeć w jego oczy, mimo to i tak spojrzałam i zaczęłam się roztapiać.
 - Tak po prostu. - Odpowiedział.
 Przybliżył się jeszcze bliżej patrząc mi w oczy, wstrzymałam oddech. Złapał mnie za tył głowy i dotknął swoimi ustami mój polik, całując go doszedł do ust. Kiedy chciał mnie pocałować zabrzmiał dzwonek mikrofali. Odsunęłam się od chłopaka spuszczając wzrok. Ominęłam go i szybkim krokiem poszłam do siebie.
 Usiadłam na łóżku, wciąż nie dowierzając co się przed chwilą zdążyło i mogło się zdarzyć, ciężko było poprzez chwilę oddychać. Gdy już oddychałam równomiernie przypomniałam sobie że nie wzięłam miski z mlekiem. Podeszłam do drzwi, ale się cofnęłam... Co jeśli on tam nadal jest, nie mogę tam zejść jak nigdy nic. Nie potrafię tak, przynajmniej nie dziś. Z powrotem usiadłam na łóżku, nie za bardzo wiedziałam co teraz mam zrobić. Sięgnęłam pilota i włączyłam telewizję, leciała jakaś telenowela, skrzywiłam się tylko i przełączyłam na kanał muzyczny. Położyłam się na plecach i patrzyłam na sufit.
                                   *****
                                  Claire
        To tylko przedsmak, moja przyjaciółka
      na pewno za chwilę coś doda.
    Proszę o komy. Obiecuję że Carola doda dłuższy hahaha.




Rozdział Ósmy.



   Justin szybko wyszedł z wody, zostawiając mnie sam, stanął obok Dominica, tak żebym nie mogła wyjść.
 - Nie umiem pływać!- Wykrzyknęłam, idąc pod wodę.
 Obydwoje spojrzeli na siebie i wskoczyli do wody. Ja w tym czasie z niej wyszłam stanęłam przy krawędzi śmiejąc się. Wynurzyli się z wody szukając mnie wzrokiem.
 - I jak woda- Nadal się śmiałam.
 - Wspaniała. Pożałujesz wiesz o tym - Powiedział Dominic.
 - Nie sądzę, pójdę się poopalać.- Odwróciłam się i podeszłam do leżaka.
 Posmarowałam się olejkiem i położyłam. Przez chwilę patrzyłam jak się wygłupiają w wodzie. Odwróciłam głowę i zamknęłam oczy.
 Słońce delikatnie otulało moje ciało grzejąc je. Czułam jak zaczyna mnie brać byłam cała gorąca. Poczułam mokre łapy na swoich nadgarstka i stopach, przeszedł mnie dreszcz,o otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaków niosących mnie w stronę basenu.
 - Nie, proszę jestem nagrzana. - Zaczęłam się wyrywać.
 - Jak nam przykro naprawdę. - Zaczęli się śmiać.
 Zaczęli mną bujać i odliczać. Na trzy wrzucili mnie do wody. Była taka zimna, a jednocześnie doskonale ochładzała. ! Dostałam skurczu.
- Ej chłopaki - Krzyknęłam.
- Skurcz mnie złapał - Dodałam.
- Ta jasne.. - Odpowiedzieli.
- No na prawdę - Powiedziałam przejęta, a oni sie odwrócili śmiejąc się.
A ja ze zmęczenia opadłam na dno a tam po paru sekundach zabrakło mi powietrza i zaczekam odpływać. Poczułam, że ktoś mnie unosi chodź nadal byłam nie przytomna. Poczułam pod sobą zimne kamienie. I gwałtownie wyplułam wodę z ust.. Zobaczyłam nas sobą Dominica i Justina.
- Dzięki, że mi uwierzyliście - Odpowiedziałam.
- Tak jakoś wyszło. - Odpowiedzieli.
Ja wstałam.
- Gdzie idziesz- Powiedział Justin.
- Położyć się, kręci mi się w głowie - Odpowiedziałam.
- Może cię zanieść - powiedział uwodzicielskim głosem.
- Haha nie dzięki, dam rade jakby co to zawołam. - Odpowiedziałam śmiejąc sie i poszłam.

                                                         ***
Claire & Carola - sory, że tak krótko nie mamy jakoś weny. Wiecie szkoła, odechciewa nam się, żyć !! Haha

niedziela, 1 września 2013

Rozdział Siódmy

Obudziłam się w nocy strasznie wystraszona myślałam, że jestem w sierocińcu usłyszałam kroki w moim pokoju szybko wyciągnęłam rękę w stronę lampki i ją zapaliłam obróciłam się i zobaczyłam Justina. Byłam na niego zła ja tu koszmar przeżywam a on chodzi sobie po moim pokoju w nocy jak nigdy nic.
- Powaliło Cię, Strasznie mnie wystraszyłeś.- Powiedziałam a on zauważył to, że jestem wystraszona.
- Przepraszam, śpię u Dominica i pomyślałem, że możemy pogadać - Powiedział i usiadł obok mnie.
- W nocy?!. - Spytałam.
- Nie mogłem spać - Odpowiedział.
- Ja teraz też nie będę mogła - Dodałam.
- Tylko wszedłem do twojego pokoju. - Odpowiedział.
- Tak wiem male niemiłe wspomnienia z sierocińca. - Powiedziałam i odwróciłam gwałtownie od niego wzrok.
- Wyżal się komuś w końcu ulży ci. - Powiedział.
- Nie mam komu. - Odpowiedziałam.
- Wiem, że sie prawie nie znamy ale uwierz mi możesz mi ufać. - Powiedział.
- Więc... Nie jestem dziewicą - Powiedziałam..
- No to da sie zrozumieć jak każda dziewczyna w tym wieku i dla tego się boisz ? - Odpowiedział.
- Nie o to chodzi straciłam dziewictwo gdy miałam 9 lat od tego dnia byłam co wieczór gwałcona dla tego chciałam jak najszybciej aby ktoś mnie adoptował wtedy to wszystko mijało, ale często wracałam do sierocińca. - Powiedziałam, ze złami w oczach.
Wtedy się do mnie przytulił a ja wtuliłam w jego tors.
- O boże.. trzeba komuś o tym powiedzieć.. - Powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Obiecałeś mi coś.. - odpowiedziałam.
- No to już się zamykam -Powiedział.
- Dobra puść mnie już. -Po moich policzkach cały czas spływały łzy. W ogóle nie wiem dlaczego akurat jemu zaufałam, myślałam że to Casandrze powiem jako pierwszej Ale nie jemu.
 - Poczekaj nadal nie rozumiem skąd są te siniaki. - Nadal trzymał mnie w swoich umięśnionych ramionach.
 - Bił mnie podczas tego wszystkiego. - Był taki silny ze nie mogłam się id niego oderwać.
 - Puścisz mnie czy nie? - Zapytałam.
 - Jesteś pewna ze nie chcesz nikomu tego powiedzieć? - Puścił mnie.
 - Tak jestem pewna. - Wytarłam łzy z polików.
  Nic nie odpowiedział, przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Światło z lampki mali dawało, oświetlało tylko łóżko więc, jego było słabo widać gdyż stał obok.
 - Chciałabym iść spać, mogę? - Ziewnęłam.
  Pokiwał tylko głową i wyszedł, zgubiłam światło i poszłam dalej spać.

  Obudziło mnie światło wpadające do pokoju przez rolety. Nie wiem dlaczego, ale strasznie bolała mnie głowa. Ściągnęłam z siebie piżamę i stanęłam przed lustrem w łazience. Moje ciało już wyglądało lepiej, siniaki nadal na nim były, ale już nie tak widoczne. Założyłam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka, pod to oczywiście kostium Tym razem kolorowy. Związałam włosy i zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
 - Dzień dobry. - Usiadłam przy stole i zaczęłam grzebać w swoim talerzu.
 - Muszę wyjść, mama wróci ode mnie wcześniej więc przekażcie jej żeby nie czekała z kolacją.- Wstał uśmiechnął się i wyszedł.
 Po zjedzeniu pomogli mi posprzątać i poszli, w sumie to Dominic szarpał się z Justinem,aby go wrzucić do wody, co mu się udało. Wróciłam na chwilę do pokoju umyć zęby i też wyszłam na dwór usiadłam na leżaku i zamknęłam oczy.
 Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. Wystraszyłam się, od razu otworzyłam oczy i odwróciłam głowę. To był Dominic.
 - Nigdy więcej mnie nie dotykaj zza skoczenia. - Powiedziałam wystając.
 - Nie przesadzaj przecież tylko cię dotknąłem. - Powiedział podnosząc ręce do góry.
  Spojrzałam na Justina, zrozumiał mnie i nic się nie odzywał. Nie byłam zła na Dominic nic nie wiedział.
 - Dołączysz?  - zapytał po chwil.  Pokiwałam głową i zaczęłam zdejmować ciuchy. Miałam nieźle ciało, nie licząc tych siniaków, ale bbyły już prawie nie wwidoczne więc nie wstydziłam się pokazać ciała.
 Czułam ba sobie ich wzroku. Zamoczyłam nogę, wód była strasznie zimna. Widziałam jak Justin wychodzi z niej i podchodzi do mnie.
 - Nawet się nie waż. - Cofnęłam się.
 Szybko do mnie podbiegł i złapał w talii. Najpierw starałam się wyrwać to nic nie dało. Nasze.spojrzenia się spotkały. Odwróciłam szybko wzrok i podjęłam kolejną próbę uwolnienia się. Znowu nie wyszło kiedy chciał mnie wrzucić złapał się za jego szyję i wpadliśmy do wody razem. .
                                    *****
                              Claire & Carola.
      Trochę ona.i trochę ją. Proszę dawajcie.komentarze jak czytacie.

Rozdział Szósty.



    Gwałtownie się podniosłam, zalana potem ciężko dysząc. Miałam koszmar, chyba się domyślacie jaki. Na początku nie bardzo wiedziałam gdzie się znajduje, ale gdy już się uspokoiłam, poszłam do łazienki przemyć twarz. Była trzecia w nocy, usiadłam na łóżku, wiedziałam że nie zasnę więc włączyłam po cichu telewizję. Ciężko, jest mi ciężko, chciałabym komuś się wygadać powiedzieć o tym wszystkim, ale boję się. Boję się ze nikt mi nie uwierzy. Ale z drugiej strony wiem, że ułożyło by mi. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale... Ale co ja sobie myślę nikt się o tym nie dowie fobii by o mnie pomyśleli. Nie to nie wchodzi w grę. Wydawało mi się ze moje rozmyślania trwają chwilę, ale była już ósma. Pościeliłam łóżko, nadal byłam cała w siniakach dlatego założyłam długie spodnie i zwykły podkoszulek zakrywając brzuch. Stanęłam przed lustrem, widząc swoje włosy przeraziłam się, zrobiłam kotkę i zeszłam do kuchni zjadłam płatki i wróciłam do pokoju. Po godzinie wszedł Dominic.
 - Schodzisz na śniadanie? - Zapytał szukając mnie wzrokiem.
 - Jadłam już.- Powiedziałam wychodząc z łazienki.
 Chłopak cofnął się i zamknął za sobą drzwi. Za każdym razem kiedy na niego patrzyłam przypominał mi się opiekun który mnie molestował. Za każdym razem zbierało mi się na płacz kiedy o tym myślałam. Zasnęłam.
Kiedy się obudziłam było po czternastej. Zeszłam na dół, ale nikogo nie było, dlatego wyszłam do ogródka. Dominic i Justin rzucali się do basenu. Przystanęłam przy krawędzi basenu.
 - Gdzie jest Casandra? - Zapytałam czując na sobie ich wzroku.
 - Wyszła z Jakiem wrócą wieczorem. Coś się stało? - Teraz już stał obok mnie, wcześniej tego nie zauważyłam, ale miał niezły kaloryfer.
 - Chciałam z ni porozmawiać to wszystko. - Tak właśnie chciałam z nią szczerze porozmawiać, ale chyba będę musiała poczekać z tym do jutra.
 - Dołączysz do nas? - Wtrącił Justin, ale już po chwili żałował.
 - Nie. - Wróciłam do domu, usiadłam w fotelu i włączyłam telewizor.
 Siedząc i oglądając po jakimś czasie Dominic przeszedł przez salon i poszedł na górę. Zaraz po nim do salonu wszedł Justin, usiadł na kanapie i spojrzał na mnie.
 - Co?  -  W moim głosie dało się usłyszeć rozdrażnienie.
 - Nic, trochę słabo zaczęliśmy. Spróbujmy jeszcze raz. Jestem Justin. - Podał mi rękę.
 - Oh. Daj sobie spokój.- Powiedziałam cała uwagę skupiając się na filmie w telewizji.
 - Nie możemy normalnie pogadać co nie? - Zapytał.
 - Nie. - Wstałam poszłam do pokoju.
 Na schodach wpadłam na Dominica, żebym nie upadła złapał mnie w talii. Uśmiechnęła się tylko i poszłam do pokoju, było już późno więc poszłam pod prysznic. Wysuszyłam włosy i poszłam spac.

                                  *****
                                  Claire
           Sorry, że takie krótkie, ale jakoś nie mam weny. Julie i Justin na początku nie są najlepszymi przyjaciółki Ale obiecujemy że w krótce to się zamieni..

Rozdział Piąty.

Tak jak przypuszczałam Dominic jej wszystko wypaplał nie wiedziałam, że jest do tego zdolny. Synuś mamuci. Porozmawiałam z nią, że spadłam ze schodów w sierocińcu nie wiem czy mi uwierzyła ale dała spokój. Po czym poszłam do pokoju, nie wiedziałam co zrobić, nie umiałam się posługiwać komputerem w sierocińcu takiego nie miałam. A telewizor był tylko bardzo mały i stary, złapałam za pilota i włączyłam telewizor. Włączył się na kanale muzycznym 4FunTv. Usłyszałam pukanie do drzwi i za nich wyjawił się Dominic.
- Może miała byś ochotę obejrzeć film w salonie. - Spytał.
- Hmm.. Nie wiem jakby co to przyjdę. - Odpowiedziałam po czym on wyszedł.
Ja posłuchałam trochę muzyki i zrozumiałam, że nie mam nic tu ciekawego do roboty. Więc zeszłam bezszelestnie na dół było już późno. Zobaczyłam Dominica na kanapie wpatrzonego w wielki telewizor a ja usiadłam na drugim końcu kanapy.
- Fajnie, że przyszłaś. - Powiedział a ja nic nie odpowiedziałam.
Oglądałam znudzona film nie wiedziałam konkretnie o czym jest.
- To co zaufałaś mi- Powiedział
- Powiesz mi przez co są te siniaki. - Dodał.
- Nie nie ufam ci, zaraz lecisz do mamy i wszystko jej mówisz. - Odpowiedziałam.
- Julie każdy się o ciebie martwi nie mogę to zatrzymać tylko dla siebie.  - Powiedział.
- Hm.. Wiesz myślałam, że jak zdobywa się czyjeś zaufanie i powierzam ci coś o czym nie chcę aby ktoś wiedział. To chyba jest zrozumiane, że masz to zatrzymać dla siebie. - Powiedziałam i na niego spojrzałam.
- Dobrze więc to zatrzymam dla siebie. Obiecuje. Więc powiesz mi z skąd są te siniaki. - Powiedział a ja złapałam się za żebro.  Przypomniały mi się te złe chwile.
- Dobra rozumiem, nie chcesz o tym rozmawiać. - Powiedział.
- To dla mnie trudne, nie jestem otwarta a zwłaszcza w tych sprawach. Nie gniewaj się. - Powiedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam pod prysznic umyłam się i poszłam spać..

                                                         ***
Carola :** Przepraszam, że tak krótko pisze z rańca nie mam weny :c