niedziela, 1 września 2013

Rozdział Piąty.

Tak jak przypuszczałam Dominic jej wszystko wypaplał nie wiedziałam, że jest do tego zdolny. Synuś mamuci. Porozmawiałam z nią, że spadłam ze schodów w sierocińcu nie wiem czy mi uwierzyła ale dała spokój. Po czym poszłam do pokoju, nie wiedziałam co zrobić, nie umiałam się posługiwać komputerem w sierocińcu takiego nie miałam. A telewizor był tylko bardzo mały i stary, złapałam za pilota i włączyłam telewizor. Włączył się na kanale muzycznym 4FunTv. Usłyszałam pukanie do drzwi i za nich wyjawił się Dominic.
- Może miała byś ochotę obejrzeć film w salonie. - Spytał.
- Hmm.. Nie wiem jakby co to przyjdę. - Odpowiedziałam po czym on wyszedł.
Ja posłuchałam trochę muzyki i zrozumiałam, że nie mam nic tu ciekawego do roboty. Więc zeszłam bezszelestnie na dół było już późno. Zobaczyłam Dominica na kanapie wpatrzonego w wielki telewizor a ja usiadłam na drugim końcu kanapy.
- Fajnie, że przyszłaś. - Powiedział a ja nic nie odpowiedziałam.
Oglądałam znudzona film nie wiedziałam konkretnie o czym jest.
- To co zaufałaś mi- Powiedział
- Powiesz mi przez co są te siniaki. - Dodał.
- Nie nie ufam ci, zaraz lecisz do mamy i wszystko jej mówisz. - Odpowiedziałam.
- Julie każdy się o ciebie martwi nie mogę to zatrzymać tylko dla siebie.  - Powiedział.
- Hm.. Wiesz myślałam, że jak zdobywa się czyjeś zaufanie i powierzam ci coś o czym nie chcę aby ktoś wiedział. To chyba jest zrozumiane, że masz to zatrzymać dla siebie. - Powiedziałam i na niego spojrzałam.
- Dobrze więc to zatrzymam dla siebie. Obiecuje. Więc powiesz mi z skąd są te siniaki. - Powiedział a ja złapałam się za żebro.  Przypomniały mi się te złe chwile.
- Dobra rozumiem, nie chcesz o tym rozmawiać. - Powiedział.
- To dla mnie trudne, nie jestem otwarta a zwłaszcza w tych sprawach. Nie gniewaj się. - Powiedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam pod prysznic umyłam się i poszłam spać..

                                                         ***
Carola :** Przepraszam, że tak krótko pisze z rańca nie mam weny :c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz