- Jak najszybciej załatwię potrzebne papiery i zanim sie obejrzysz już będziesz w domu. - Powiedziała ucałowała mnie w polik i poszła. Opiekunka zaprowadziła mnie do pokoju, że wszystkie były pozajmowane ja zajęłam jedno- osobowy niestety. Rozpakowałam rzeczy i poszłam do świetlicy. Przywitałam sie z koleżankami które tutaj miałam. Po czym była kolacja i każdy poszedł do swojego pokoju przebrałam się i położyłam bałam się, że przyjdzie. Nie mogłam zasnąć. Nagle drzwi się otworzyły.
- Wróciłaś do mnie - Powiedział.
- Wiedziałem, że będzie ci mnie brak. - Dodał.
- Proszę niic mi nie rób. - Powiedziałam z litością. On wtedy zbliżył się do mnie. Dotknął mojej twarzy.
- Zmieniłaś się - Powiedział.
- Nie dotykaj mnie - Krzyknęłam.
On wtedy sie na mnie rzucił zakrywając ręką moje usta aby nie było słyszeć jak krzyczę. Ugryzłam go i wyrwałam z jego ramion rzuciłam się do drzwi. On wtedy złapał mnie za włosy i uderzył w twarz. Wtedy upadłam na podłogę i zaczął mnie kopać po żebrach.
- Teraz już mi nie uciekniesz - Powiedział
A ja straciłam przytomność. Obudziłam sie rano na łóżku naga przykryta kołdrą. Wstałam i spojrzałam w lustro miałam posiniaczoną twarz nie mówiąc o brzuchu było delikatnie. Dotknęłam szyi i zobaczyłam, że nie mam naszyjnika. Poszłam pod prysznic oczyścić się ubrałam się w dres i przykryłam siniaki na twarzy. Wybiegłam z pokoju. Gdy go zobaczyłam bałam się ale z drugiej strony byłam zła przeszłam obok niego wpychając go do pokoju i wbiegłam za nim.
- Oddawaj mi naszyjnik - Krzyknęłam i rzuciłam nim o ścianę.
- Oddam gdy będzie mi sie to podobać. - Odpowiedział.
- Chcę swój naszyjnik - Krzyknęłam jeszcze raz.
- Ale nie drzyj mordy oddam ci po obiedzie. - Powiedział i wyszedł. A ja za nim i wpadłam na opiekunkę.
- Dzień dobry. Casandra później przywiezie załatwione papiery bardzo szybko to załatwiła, jeżeli wszystko będzie z nimi dobrze puścimy cię do domu. Byłam bardzo szczęśliwa poszłam na śniadanie a potem do świetlicy oglądać telewizję. Bardzo tęskniłam za Justinem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz