wtorek, 3 września 2013
Rozdział Jedenasty
Światło słoneczne wpadające przez żaluzje raziło mnie w oczy. Wstałam i ubrałam krótkie spodenki oraz zwykły podkoszulek. Zeszłam na dół na śniadanie, wszyscy byli już przy stole.
- Dzień dobry. - Powiedziałam siadając do stołu. Casandra i Jake się uśmiechnęli, Dominic pokiwał głową.
Zjadłam śniadanie i pomogłam posprzątać po posiłku, poszłam do siebie na górę i włączyłam telewizor siedziałam tam chyba z godzinę, kiedy usłyszałam dźwięki z podwórka. Otworzyłam okno i zobaczyłam Justina z Dominiciem. Związałam włosy i zeszłam do nich.
Podeszłam do nich i się uśmiechnęłam. Justin wyszedł z wody i chciał się przytulić.
- Nie jesteś mokry.- Zaśmiałam się, ale i tak podszedł i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Nigdy nikt nie był wobec mnie tak delikatny jak on, przynajmniej nie przypominam sobie. Było to wwspaniałe uczucie pierwszy raz ktoś się mną zainteresował, zwrócił na mnie uwagę. Poczułam jak mnie bierze na ręce. Odwróciłam głowę i zobaczyłam że niesie mnie w stronę basenu.
- Nie proszę, jestem w ciuchach, daj mi je chociaż zdjąć. - Posłałam mu całusa.
Puścił mnie, w prawdzie nie miałam na sobie kostiumu ale miałam skompletowaną bieliznę w kolorze limonki. Zaczęłam się rozbierać, Justin na mnie spojrzał i zbliżał wargi. Podszedł i wypił mi się w szyję zapominając i tym że Dominic wszystko widzi. Wziął mnie na ręce i wskoczył ze mną do wody.
- Głupek - Powiedziałam.
- Tak wiem ja ciebie tez. - Odpowiedział.
Po czym wyniósł mnie z wody a ja poszłam sie opalać na leżak a on gadał z Dominicem. Podeszła do mnie Casandra.
- Słonko mam dla ciebie złą wiadomość- Powiedziała. Przyszła mi myśl o sierocińcu i miałam od razu łzy w oczach. Z bólem z gardle przełknęłam ślinę
- Tak Słucham - Odpowiedziałam.
- No więc... Jakieś papiery nie są załatwione w sierocińcu i musisz do niego na tydzień wrócić - Powiedziała.
- Dobrze - Odpowiedziałam ze spokojem nie chciałam aby coś podejrzewała, że nie chce tam wracać bo mam jakiś problem. Po czym ona poszła. Do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam płakać. Skuliłam się przyciągnęłam do siebie kolana i płakałam nie wiedziałam co zrobić. Podszedł do mnie Justin z Dominicem.
- Słonko co sie stało - Powiedział a Dominic się przyglądał.
- Muszę wracać do sierocińca na tydzień jakieś papiery nie są załatwione - Odpowiedziałam z płaczem.
- No to porwę cię do siebie - Powiedział Justin ja gwałtownie wstałam.
- Posrało Cię !! Jak sie dowiedzą już nigdy tu nie wrócę. - Krzyknęłam i pobiegłam do domu. Weszłam od razu pod prysznic cały czas z płaczem przebrałam sie i rzuciłam na łóżko już nie miałam czym płakać.Miałam podkrążone oczy. Miałam ochotę po prostu sie zabić ale musiałam to jakoś wytrwać. Wtedy do pokoju wszedł Justin.
***
Claire & Carola :*** Kochamy Wass
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz